Szanowny Panie Premierze! W dniu 12 lutego 2003 r. przedstawiciele organizacji pracodawców i pracobiorców
Szanowny Panie Premierze! W dniu 12 lutego 2003 r. przedstawiciele organizacji pracodawców i pracobiorców sektora budowlanego zawarli porozumienie w sprawie minimalnej kalkulacyjnej stawki godzinowej dla robót budowlano-montażowych w budownictwie, wykonywanych na terenie Polski w 2003 r. Do porozumienia podpisanego przez Krajowy Związek Pracodawców Budownictwa, Federację Pracodawców i Przedsiębiorców Przemysłu Budowlanego RP, Sekretariat Budownictwa i Przemysłu Drzewnego NSZZ ˝Solidarność˝ oraz Związek Zawodowy ˝Budowlani˝ przystąpił również w terminie późniejszym Związek Rzemiosła Polskiego. Sygnatariusze porozumienia zobligowali się do stosowania jego zapisów przez członków ich organizacji oraz promocji jego zapisów w sektorze budowlanym. Porozumienie określające minimalną kalkulacyjną stawkę godzinową bazuje bezpośrednio na podstawie minimalnego wynagrodzenia miesięcznego w gospodarce narodowej w 2003 r.
Porozumienie jest faktem unikalnym w skali kraju. Wpisuje się dokładnie w pożądany i werbalnie popierany przez władze państwowe kierunek dialogu społecznego będącego w rozwiniętych krajach europejskich podstawą kształtowania społecznych stosunków pracy. Porozumienie zostało zawarte w ramach prowadzonej przez partnerów społecznych i organizacje gospodarcze w budownictwie kampanii na rzecz uczciwości, przejrzystości obrotu gospodarczego i zwalczania nieuczciwej konkurencji. Sygnatariusze porozumienia zwrócą się do Komisji Trójstronnej o akceptację porozumienia na tym szczeblu.
Jest rzeczą naturalną, że wobec licznych deklaracji rządowych o poparciu rozwiązań wynegocjowanych w porozumieniach partnerów społecznych, dotyczących rynku pracy, sygnatariusze porozumienia liczyli na poparcie urzędów państwowych. Z prośbą o upowszechnienie informacji o zawarciu porozumienia zwrócili się m.in. do prezesa Urzędu Zamówień Publicznych. Można zrozumieć odmowę umieszczenia tekstu porozumienia na stronach informacyjnych UZP ze względów formalnych, choć fakt taki miałby kapitalne znaczenie dla uporządkowania całkowicie rozchwianego i korupcjogennego rynku zamówień publicznych. Trudno jednak zrozumieć zawarte w odpowiedzi na prośbę sygnatariuszy porozumienia sformułowania, że ˝określanie lub akceptowanie minimalnych stawek kalkulacyjnych dla przygotowania oferty w postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego nie leży w kompetencjach prezesa urzędu˝ oraz dalej, że ˝jakiekolwiek administracyjne ograniczanie swobody prowadzenia działalności gospodarczej musi być oparte na dogłębnej analizie sytuacji i celowości takich działań.˝ Nie można chyba odczytać tego inaczej, jak tylko jako informację, że dla urzędu państwowego zajmującego się zamówieniami publicznymi nieistotne są zjawiska dumpingu płacowego, całkowitego bezprawia w stosunkach pracy, łamania zasad uczciwej konkurencji i że urząd ten jest zwolennikiem ˝wolnego rynku˝ w wydaniu XIX-wiecznym.
Może to również oznaczać, że ustalanie minimalnego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce narodowej nie ma w naszym kraju absolutnie żadnego sensu, ponieważ wskaźnik ten nie przekłada się w żaden sposób na stawki kalkulacyjne i realne wynagrodzenia pracowników.
Ponieważ sprawa ta, moim zdaniem, nie jest ani incydentalna, ani też nie dotyczy jednego sektora gospodarki i jednej skromnej inicjatywy partnerów społecznych, a przekłada się na cały system społecznych stosunków pracy i wizję wpływu na te stosunki partnerów społecznych, pozwalam sobie przesłać na ręce pana premiera niniejszą interpelację.
Proszę o odpowiedź na następujące pytania:
1. Jakie jest stanowisko rządu w sprawie udziału reprezentatywnych partnerów społecznych w procesie stanowienia prawa pracy i regulacji zasad obrotu gospodarczego związanych bezpośrednio ze stosunkami pracy? W jaki sposób organizacje będące członkami reprezentatywnych struktur partnerów społecznych czy wręcz (jak w przypadku Związku Rzemiosła Polskiego) będące reprezentatywnymi partnerami mają sankcjonować zawierane porozumienia, tak by stawały się prawem? Podmioty te nie mają przecież inicjatywy ustawodawczej, a na poziomie aktów wykonawczych mogą jedynie opiniować i sugerować pewne rozwiązania. Jak rząd zamierza pomóc w przekształcaniu szeroko akceptowanych porozumień niebędących ponadzakładowymi układami zbiorowymi na szczeblu branżowym w prawo, jeśli rzeczywiście rząd ma wolę popierania tego kierunku dialogu społecznego? Czy jest możliwe wpisanie uznawania takich porozumień w system prawny?
2. Kto powinien kształtować społeczne stosunki pracy? Czy mają to być reprezentatywni partnerzy, pracodawcy i pracobiorcy, czy urzędnicy? Co sądzi pan premier o często pojawiającym się argumencie przeciwników dialogu społecznego wskazującym na to, że zarówno organizacje pracodawców, jak i pracobiorców zrzeszają zbyt mało członków, by ˝dyktować reguły gry˝?
3. Czy uważa pan, że określanie minimalnych stawek kalkulacyjnych wynagrodzeń za określone roboty/usługi w drodze porozumień partnerów społecznych jest rzeczywiście ˝ograniczaniem swobody działalności gospodarczej˝, czy też po prostu zdrowym przejawem reakcji na patologie rynku objawiające się aktywnością szarej strefy, korupcją i dumpingiem płacowym? Czy to, co w rozwiniętych krajach Europy jest normą polegającą na ustalaniu w negocjacjach stawek kalkulacyjnych dla różnych prac i stanowisk w Polsce, jest zjawiskiem szkodliwym?
4. Jaki jest cel działania Urzędu Zamówień Publicznych, jeśli nie jest nim zwalczanie zjawisk patologicznych w procesie zlecania wykonania usług? Czy patologią nie jest zaniżanie kalkulacji poprzez umieszczenie w niej rażąco niskich stawek wynagrodzenia? Czy to nie jest dumping? Czy oprócz uczciwych zleceniobiorców, oprócz pracowników nie traci na tym procederze także budżet państwa pozbawiany należnych wpływów podatkowych?
Te pytania kieruję do pana premiera jako szefa rządu, dlatego że dotyczą one kwestii systemowych. Bardzo ważne dla sektora budowlanego porozumienie i jego dalsze losy stanowią w tym wypadku pretekst do zastanowienia się nad dalszym rozwojem procesu dialogu społecznego, którego rząd, czy chce czy nie chce, jest dziś stroną i, jak sądzę, powinien być nieco bardziej aktywnym animatorem. Wciąż toczy się spór na temat uprawnień Komisji Trójstronnej, mimo istnienia zapisów ustawowych. Przez część jednostek administracji rządowej większa aktywność partnerów społecznych i próby zawierania pomiędzy nimi porozumień postrzegane są jako zamach na ich ˝niezbywalne˝ prerogatywy. Tymczasem, jeśli poważnie myślimy o systemowym dialogu społecznym, użytecznym z punktu widzenia gospodarczego, z punktu widzenia kształtowania cywilizowanych stosunków pracy i pokoju społecznego, musimy liczyć się z przekazaniem części dotychczasowych uprawnień ˝urzędów˝ partnerom społecznym w poszczególnych sektorach i pomyśleć o systemowym rozwiązaniu pozwalającym sankcjonować zawierane porozumienia. Byłoby dobrze, by administracja rządowa stała się w tym procesie strukturą wspomagającą, a nie hamującą.
Z wyrazami szacunku
Poseł Zbigniew Janowski
Warszawa, dnia 9 maja 2003 r.