Pragnę zwrócić uwagę pana ministra na warunki leczenia w Samodzielnym Wojewódzkim Szpitalu im. ks.
Pragnę zwrócić uwagę pana ministra na warunki leczenia w Samodzielnym Wojewódzkim Szpitalu im. ks. bpa Józefa Nethana w Branicach (woj. opolskie). Miałem w ostatnim czasie okazję zapoznać się z zasadami funkcjonowania tej placówki. Spostrzeżenia, jakich w tej materii nabyłem, nie są, niestety, budujące. Chciałbym zapoznać z nimi pokrótce pana ministra, bowiem jestem przekonany iż przypadek szpitala w Branicach nie jest odosobniony, raczej charakterystyczny dla tego typu placówek leczniczych w naszym kraju.
Samodzielny Wojewódzki Szpital im. ks. bpa Józefa Nethana w Branicach jest szpitalem psychiatrycznym. Leczeni są w nim pacjenci z całej opolszczyzny. Dzienna stawka żywieniowa w tym szpitalu wynosi zaledwie 5 zł, chorzy otrzymują tylko jedno danie na obiad. Jeśli zważyć, iż w znakomitej większości są to ludzie, których leczenie wymaga wielomiesięcznego pobytu w szpitalu oraz aplikowania dużej ilości silnych leków psychotropowych, to wysokości tej stawki nie sposób określić inaczej niż żenująca. Nie będąc wprawdzie lekarzem, śmiem wątpić w skuteczność leczenia opartego na skromnym żywieniu i silnych lekach. Co prawda w naszym kraju przyjęło się, iż hospitalizowanych w dużej części dożywiają rodziny, jednak w tym przypadku, kiedy leczenie jest długotrwałe, a odległość od szpitala znaczna, także możliwości rodziny są ograniczone.
W branickim szpitalu - na co szczególnie zwracano moją uwagę - postępuje zjawisko wycofywania leków uznanych za dobre i skuteczne i zastępowania ich lekami tańszymi, przestarzałymi i wywołującymi negatywne skutki uboczne. Za dobre leki pacjenci muszą płacić z własnej kieszeni. Truizmem byłoby dodawać, iż nie stać ich na to. Za pobyt i leczenie w szpitalu zakład obsługi lekarskich odciąga im 75% renty (w większości pacjentami są renciści).
Panie Ministrze! Położenie pacjentów szpitala psychiatrycznego w Branicach - ludzi dostatecznie już pokrzywdzonych przez los - uważam za dramatyczne. Jednak tym, co bulwersuje mnie najbardziej, jest fakt, że w znajdującym się na terenie szpitala regionalnym ośrodku psychiatrii sądowej stawka żywieniowa za jeden dzień jest prawie trzykrotnie wyższa i wynosi 14 zł. Niewątpliwie wiadomo panu ministrowi, kim są pacjenci tego typu ośrodków. Bardzo często są to groźni przestępcy, którzy chcąc uniknąć kary, ˝uciekają w chorobę psychiatryczną˝. Dlaczego to właśnie w stosunku do nich realizuje się wizję państwa opiekuńczego, podczas gdy ludzie autentycznie pokrzywdzeni, dopłacający do swego leczenia, otrzymują wyżywienie i lekarstwa na poziomie - przepraszam za porównanie - przytułków?
Jako poseł i jako obywatel powyższy stan rzeczy odnajduję jako patologiczny. Liczę, iż w przedstawionej tu materii udzieli mi pan minister wyczerpujących objaśnień.
Poseł Leszek Korzeniowski
Warszawa, dnia 29 stycznia 2003 r.