Panie Ministrze! Otrzymałem dwa dramatyczne w swej wymowie i treści listy od dyrektora Szpitala

   Panie Ministrze! Otrzymałem dwa dramatyczne w swej wymowie i treści listy od dyrektora Szpitala Pediatrycznego w Bielsku-Białej mieszczącego się przy ul. Sobieskiego 83.

   Dyrekcja tego szpitala przedstawiła mi sytuację strukturalną oraz finansową Zakładu Lecznictwa Specjalistycznego zajmującego się leczeniem dzieci w pełnym zakresie usług medycznych na terenie byłego woj. bielskiego (obecnie czterech powiatów: bielskiego, żywieckiego, cieszyńskiego oraz części pszczyńskiego). Dyrekcja wraz z przedstawicielami trzech central związkowych wyraziły swoje zaniepokojenie pogarszającą się sytuacją szpitala spowodowaną nieugiętym stanowiskiem Śląskiej Regionalnej Kasy Chorych w Katowicach, która zaproponowała bardzo niski poziom finansowania świadczeń zdrowotnych, który - ich zdaniem - będzie dalece niewystarczający nawet dla bardzo oszczędnego funkcjonowania tego szpitala i jest całkowicie niemożliwy do zaakceptowania.

   Tej specjalistycznej placówce medycznej grozi zapaść finansowa, w dalszej kolejności upadłość ekonomiczna z powodu zapowiedzianej przerwy w dotychczasowym poziomie finansowania szpitala - drastycznie pogorszy się jakość leczenia najmłodszych pacjentów, jak również przyczyni się to do dalszego niewywiązywania się z określonych prawem zobowiązań płacowych wobec etatowych pracowników.

   Dyrekcja Szpitala Pediatrycznego wraz ze związkami zawodowymi zarzucają Śląskiej Regionalnej Kasie Chorych nieliczenie się z potrzebami małych pacjentów, z potrzebami rzeczowo-finansowymi całej placówki medycznej. Zdaniem wszystkich zarządzających szpitalem i czujących się odpowiedzialnymi za dalsze jego funkcjonowanie śląska kasa chorych przeszła na rozrzutny system wydatkowania swoich finansów, co objawiło się na przykład wprowadzeniem bardzo kosztownych elektronicznych kart ubezpieczenia zdrowotnego.

   Jeśli chodzi o restrukturyzację szpitala, która dokonana została na przestrzeni ostatnich lat, dokonano redukcji etatów o 250 osób (obecnie stan zatrudnienia wynosi 328 osób) i przez prawie trzy lata pracownicy nie otrzymali żadnej podwyżki, wierząc, że pracując ofiarnie dla szpitala, doczekają się lepszych czasów. Dzięki tej ofiarnej postawie i zrozumieniu celów wyższych dług tego szpitala stał się o wiele mniejszy w porównaniu z zadłużeniem innych bielskich szpitali. Dyrekcja Szpitala Pediatrycznego świadomie poczyniła korekty oszczędnościowe w użytkowaniu niezbędnych obiektów, których ilość zmniejszyła z 16 do 9, a zajmowany obszar gruntowy z 4,8 ha do 2 ha. Wszystkie powyższe działania były akceptowane przez organ założycielski, dyrekcję i pracowników - ponieważ tylko ta reorganizacja i koncentracja oddziałów i świadczonych usług stworzyły realną szansę na przetrwanie szpitala do tej pory, zmniejszając radykalnie koszty utrzymania szpitala.

   Dyrekcja placówki przygotowała projekt technologiczny modernizacji opuszczonych budynków (pawilon I i II oraz przewiązki łączącej ww. pawilony) i budynków koniecznych do zapewnienia prawidłowej funkcji szpitala, tj. pawilonu apteki oraz pawilonu, w którym znajdują się dziecięce poradnie specjalistyczne. Wykonane dotąd prace projektowe, technologiczne, które pozwoliłyby dostosować tę placówkę do sprostania stawianym dziś wymogom kosztowały ok. 61 586 zł.

   Przedstawiciele starostwa powiatowego - organu założycielskiego przez cały czas podkreślali i zapewniali dyrekcję tej placówki, że Szpital Pediatryczny jest niezbędny i nigdy nie dopuszczą do jego likwidacji, wielokrotnie deklarując wszelką możliwą pomoc. Sfinansowało ono wykonane już prace związane z modernizacją szpitala.

   Finansowanie restrukturyzacji i modernizacji szpitala w ich zamierzeniu wspierać miały kwoty uzyskane ze sprzedaży zwalnianych budynków i terenu wokół nich, a także ze sprzedaży nieruchomości zajmowanej kiedyś przez Poradnię Rehabilitacyjną przy ul. Partyzantów, która została w części do szpitala przypisana i połączona organizacyjnie podobnie jak Zakład Medycyny Sądowej. Całość kosztów, jakie szpital przewiduje do poniesienia na jego modernizację, według przygotowanego projektu oszacowana została na ok. 4 mln zł.

   Dyrekcja wraz z przedstawicielami związków zawodowych uznała, że możliwa jest również w realizacji w ramach tego samego projektu tańsza wersja modernizacji, która poprzez rezygnację z dobudowy piętra nad przewiązką tarasów i rozbudowy sali operacyjnej, a także oszczędności powierzchni przeznaczonej na potrzeby socjalne pracowników (mniej dyżurek lekarskich i pielęgniarskich oraz pomieszczeń socjalnych) według szacunków wyniosłaby wówczas ok. 2 mln zł.

   Zarząd szpitala oraz mieszkańcy naszego miasta Bielska-Białej nie mogą zrozumieć ostatnich doniesień prasowych i radiowych o przeniesieniu Szpitala Pediatrycznego do Szpitala Ogólnego czy też o dużo dalej idącym projekcie - likwidacji tej placówki w obecnym kształcie i utworzeniu w Szpitalu Ogólnym jedynie Oddziału Pediatrycznego, który może okazać się niewystarczający dla potrzeb dzieci. Dzieje się to w chwili, kiedy już powstała i wdrożona została ostateczna wizja wielkomiejskiego Szpitala Pediatrycznego istniejącego od kilkudziesięciu lat.

   W obecnej strukturze Szpital Pediatryczny liczy 130 łóżek, dlatego jego przenosiny do starych budynków Szpitala Ogólnego - również wymagających remontu i adaptacji dla potrzeb oddziałów dziecięcych - mijałyby się z celem, tym bardziej że na nowo trzeba by zapewnić istnienie wszystkich specjalistycznych poradni i zapewnić im realizację zadań w obecnym rozmiarze.

   Dyrekcja i związki zawodowe nie chcą degradacji pediatrii w Bielsku-Białej, która jako jedyna w byłym woj. bielskim jednostka publiczna świadczy wysoko specjalistyczne usługi, do jednego czy dwóch oddziałów pediatrycznych przy Szpitalu Ogólnym. Byłoby to, ich zdaniem, rozwiązanie przynoszące wielką szkodę dla mieszkańców naszego miasta i powiatu.

   Jako poseł ziemi bielskiej i rodowity bielszczanin ośmielam się stwierdzić, że zmniejszenie zakresu działalności dzisiejszego Szpitala Pediatrycznego, ograniczenia łóżkowe i inne spowodują dla wielu dzieci i ich rodzin konieczność szukania pomocy lekarskiej poza naszym miastem i powiatem.

   Nie sposób także pominąć powstałego problemu zatrudnionych pracowników, którzy powiększą rzeszę zatrudnionych w naszym mieście, a którzy ponieśli już bardzo duże wyrzeczenia, nie stawiając dotąd żadnych wygórowanych roszczeń płacowych na pierwszym miejscu.

   Liczę na zainteresowanie pana ministra przedstawionym problemem istnienia szpitala dla najmłodszych pacjentów regionu podbeskidzkiego. Bardzo pragnąłbym, aby pan minister zdrowia przeprowadził wnikliwą analizę zaistniałego problemu ze wszystkimi jej skutkami, gdyż pozostawienie tej sprawy samej sobie może okazać się nieprzewidywalne w ostatecznym rozrachunku strat i zysków. Może się okazać, że znowu - z winy niekompetentnych czynników - skarb państwa poniósł niepowetowane straty.

   Panie Ministrze! Skierowałem do pana po raz drugi interpelację poselską w sprawie lecznictwa szpitalnego w moim rodzinnym mieście Bielsku-Białej. Poprzednia interpelacja poselska - na prośbę prezydenta miasta i zarządu miasta - dotyczyła poruszanego tutaj również problemu istnienia Szpitala Ogólnego. Zdaję sobie sprawę, że problem służby zdrowia jest nabrzmiały, że z trudnościami finansowymi borykają się przeróżne instytucje życia publicznego, nawet gospodarczego, że w państwie polskim ma miejsce ogólna zapaść finansowa, że stan państwa jest tragiczny, ale proszę o rozważenie możliwości przyjścia z pomocą zdrowotną dla najmłodszych obywateli naszego miasta.

   W roku 1997 pisałem do nieżyjącego już posła Andrzeja Urbańczyka z SLD:

   - Jak pan poseł wytłumaczy ten fakt, że rządząca koalicja SLD-PSL w latach 1993-1997 przemilczała ten akt bezprawia (chodziło o złodziejską prywatyzację FSM - utratę przez Polskę 1,4 miliarda dolarów USA) - a dokonane zakupy aparatury medycznej przez ordynatorów szpitali na łączną sumę zaledwie 1 biliona starych zł (dwadzieścia razy mniej niż 1,4 miliarda dolarów USA) zostały okrzyczane na cały kraj jako bezzasadne i karygodne (?!), a nawet szuka się winnych dokonania tej humanitarnej transakcji.

   Widzę tu pewną analogię do groteskowej anegdoty, że gdyby lekarze SS w KL Auschwitz dokonali zakupu sprzętu medycznego na leczenie więźniów, otrzymaliby reprymendę od samego Himmlera, jeżeli nawet nie od Hitlera, ˝że należy ludzi mordować i gazować, a nie leczyć!!! - w związku z tym - w reakcji Berlina - zakup tego sprzętu medycznego też byłby jak najbardziej zbędny i chybiony˝.

   Panie pośle, proszę mi wybaczyć tę analogię, ale odebrałem ten histeryczny wrzask w telewizji jako niepoprawną hipokryzję nieodpowiedzialnych ludzi. Polscy lekarze pracują niejednokrotnie w prymitywnych, a co najmniej trudnych warunkach, niemalże jak wówczas polscy lekarze w tym wymienionym obozie koncentracyjnym i są besztani za próby podniesienia standardu i poziomu leczenia.

   Ja się nie dziwię - jak pisałem dalej - że wykończył się człowiek tak wrażliwego serca - jaki był zmarły niedawny minister pracy Andrzej Bączkowski. Temu człowiekowi chyba po prosu serce pękło z żałości i przepracowania. A był to człowiek - podobnie jak pan, panie pośle - z rodowodem solidarnościowym.

   Tym może niezbyt przesadzonym cytatem pozwolę sobie zakończyć niniejszą interpelację poselską, żywiąc zarazem wielką nadzieję, że nie pozostanie ona bez echa. Wprawdzie otrzymałem już w tej kwestii odpowiedź, ale czy pan minister zechce ponownie rozpatrzeć ten palący problem?

   Łączę wyrazy szacunku i poważania

   Poseł Piotr Smolana

   Bielsko-Biała, dnia 15 stycznia 2002 r.


sunglasses | dekoracje weselne | Kredyt refinansowy | armatura | ruletka Creamfields Love Parade gry mmo Test czy moje zaplecze ma moc Muzyka Mp3 Imprezy sety trance Christopher Lawrence biografia Johan Gielen Dave The Drummer