Szanowny Panie Ministrze! Problem przetargów na usługi i inwestycje nie od dziś budzi ogromne
Szanowny Panie Ministrze! Problem przetargów na usługi i inwestycje nie od dziś budzi ogromne emocje. Nic dziwnego. Wyniki przetargów i wysokości wynegocjowanych kwot decydują często o egzystencji wielu firm, a w konsekwencji o egzystencji ludzi w nich zatrudnionych. Z tego powodu uwaga mediów i opinii publicznej jest w tej kwestii bardzo wyczulona.
Dotarły do mnie, jako do posła ziemi lubelskiej, m.in. za pośrednictwem prasy, niepokojące informacje o nieprawidłowościach w związku z przetargami na usługi dla Zakładu Energetycznego Lubzel w Lublinie. Mowa jest m.in. o praktykach dumpingowych, a także o znaczącym, nieraz dwukrotnym podwyższaniu w ostatecznych umowach kwot przedstawianych w ofertach przetargowych. Dla przykładu: przetarg na budowę w Tereszynie wygrała firma oferująca usługi za kwotę ok. 600 tys. zł, tymczasem w umowie podpisanej po przetargu znalazła się kwota w wysokości 1 mln 334 tys. zł. W innym przypadku, budowy w Niesiołowicach, oficjalna oferta wynosiła 1,7 mln zł, a rzeczywista kwota umowy ponad 2,5 mln. Wiele na to wskazuje, że podobne praktyki mają miejsce od kilku lat. Trudno nie mieć podejrzeń, że w przypadku tego rodzaju finansowych machinacji może dochodzić do nadużyć godzących w interes skarbu państwa, czyli interes społeczny. W sprawach tych interweniowała swego czasu lubelska delegatura NIK, kierowane też były wnioski do prokuratury. Nie przyniosło to jednak żadnych rezultatów. To tylko przykłady znacznie szerszego zjawiska. Są też podstawy do przypuszczeń, że w Lubzelu ma miejsce dość beztroskie szastanie pieniędzmi publicznymi, m.in. na kosztowne sympozja zagraniczne i na wyjątkowo hojne sponsorowanie niektórych instytucji wyznaniowych. Do tego dochodzi wątek zmarnotrawienia pieniędzy na nieudaną komputeryzację firmy, a ostatnio zamiary uruchomienia w Lublinie nowej elektrociepłowni, mimo że ani rachunek ekonomiczny, ani poziom zaspokojenia obecnych potrzeb energetycznych w regionie nie wydaje się tego uzasadniać.
Pragnę podkreślić, że nie feruję w tej sprawie wyroków. To rola stosownych organów. Jednak ilość i charakter sygnałów (m.in. tekst w ostatnim numerze tygodnika ˝Przegląd˝) zdających się świadczyć o tym, że w Lubzelu rzeczywiście dzieje się źle i że ma tam miejsce prywata, nakazują mi włączyć sygnał alarmowy.
W związku z powyższym zwracam się do pana ministra z następującymi pytaniami:
1. Czy dotarły do pana podobne negatywne sygnały o nieprawidłowościach w firmie Lubzel?
2. Czy i jakie stanowisko zamierza pan zająć w tej sprawie oraz jakie ewentualne kroki pan podejmie?
Z poważaniem
Poseł Grzegorz Kurczuk
Warszawa, dnia 25 stycznia 2002 r.